Chichi nadal nie mogła zapomnieć tego snu... A musiała się spieszyć, nie mogła o tym myśleć, w końcu miała niedługo wyruszyć z synami na ślub Kuririna i C18... Siedziała przy toaletce i cały czas myśląc o swoim Goku, szukała jakiejś odpowiedniej biżuterii na tę okazję. Nie mogła się zdecydować, przymierzała coraz to inne kolczyki czy bransoletki... Przymierzanie kolejnych sukienek także nie poprawiło jej humoru...
Tymczasem mały Goten już przebrany na wesele przyjaciela ojca patrzył się zaniepokojony na swoją mamę... Nie widział jej wcześniej takiej smutnej... A jeszcze to, jak mówiła przez sen...
~~~~~~
Nadchodził ranek, promienie słoneczne wpadały do pokoju chłopców, więc mały Goten obudził się. Zwykle czuł już wtedy zapach jedzenia, ale nie tym razem... Zastanawiał się, co mogło się stać z mamą... Wstał więc i po cichu poszedł do jej sypialni... Zobaczył mamę śpiącą na wznak, w dziwnej pozycji, gdy mówiła:
- Goku-sa...
Jej młodszy syn nie mógł zrozumieć, o co chodzi, czemu mama śpi, zamiast wstawać i szykować śniadanie... Postanowił wrócić do pokoju i obudzić brata. Zaczął go szturchać i powiedział:
- Gohan... Gohan... Wstawaj!
- Co... - powiedział zaspany brat Gotena. - Goten, co tak wcześniej wstajesz...
- Ale mama...
- Co mama?
- Chodź, zobacz!
Zaprowadził swojego brata pod drzwi sypialni. Faktycznie, nawet jego zdziwił ten widok, widać było, że Chichi coś się śni... Nie chciał jednak jej budzić.
- Patrz!
- No, co... Mamie się coś śni... Nie martw się, zaraz się obudzi.
Czekali jeszcze trochę, Gohan zaczynał się martwić, że mama wstanie za późno, w końcu musieli się zbierać na ślub... Na szczęście obudziła się.
~~~~~~
Goten podszedł do swojej mamy, która w końcu wybrała jakieś kolczyki. Widząc młodszego syna, Chichi uśmiechnęła się i pogłaskała go po głowie. W końcu mały zapytał:
- Mamo...
- Tak, synku?
- Kto to jest Goku-sa?
Chichi zarumieniła się, nie wiedząc, jak ma odpowiedzieć na to pytanie. Dla pewności spytała Gotena:
- Ale gdzie to słyszałeś, skarbie?
- Ty tak mówiłaś, jak spałaś... Ale kto to jest?
- To jest nasz tata, Goten. - odpowiedział Gohan, ubrany już w garnitur. - Opowiadałem ci przecież o nim, mama też. Mama tak czasem mówiła na tatę.
- Aha. - mały Goten poszedł w stronę swojego pokoju.
Gohana zastanawiało jednak co innego. Postanowił się spytać matki.
- Mamo?
- O co chodzi, Gohan?
- Czy tobie... śnił się tata?
- Tak... - posmutniała. - Tak, śnił mi się. Czemu pytasz?
- Bo właśnie... Mi też.
- Tobie też?
- Tak. Śniło mi się, że się spotkaliśmy, pytał o wiele rzeczy, także o ciebie, mamo... Chciał się zobaczyć z tobą... Ale to było takie...
- Realne, tak? To dziwne, bo mi tak samo się wydawało, że wszystko to było naprawdę... A mówiłeś coś o Gotenie? Bo ja, nie wiem, czemu, ale nic nie wspomniałam...
- Właśnie ja też! To naprawdę dziwne...
Przez chwilę trwali w milczeniu. Chichi cały czas wydawała się być smutna... W końcu Gohan podszedł do matki, dotknął jej ramienia i powiedział:
- Nie martw się, mamo... Może on chce nam coś... przekazać? Jedno jest pewne - on zawsze będzie nad nami czuwał.
Matce Gohana i Gotena przypomniało się to wszystko, co mówił jej mąż. Wtedy się uśmiechnęła i odparła:
- Masz rację, skarbie... Ja wierzę, że on jest z nami, że czuwa... Wierzę, że wróci!
- Ja też.
- Chodź, Gohan, wołaj brata, musimy się już zbierać...
******
To była ich pierwsza wspólna noc po pokonaniu Buu... Goku cieszył się, że znów jest razem ze swoimi bliskimi, że tym razem to wszystko było naprawdę, a nie tylko sen... Chichi spała naga, przytulona do niego... Uwielbiał takie chwile... Pogłaskał ją po włosach i uśmiechnął się. Znów byli razem.
Po chwili wstał i popatrzył w gwiazdy, przypominając sobie tamten sen, w którym pokazał się Chichi... Nie powiedział jednak ani jej, ani Gohanowi o tym, że to, co im się wydawało snem, dla niego nie było złudzeniem... Patrzył w gwieździste niebo i pomyślał:
Wszystko jest już w porządku. Cieszę się, że tu jestem. To oni dają mi sił... Moje życzenie się spełniło.
Poszedł na moment do pokoju Gohana i Gotena, by przyjrzeć się śpiącym chłopcom, w szczególności Gotenowi, którego dopiero niedawno co poznał... Pogłaskał go po głowie i uśmiechnął się. Nie spodziewał się, że na Ziemi czeka na niego taki skarb... Jedno jednak w tym momencie go zastanowiło, dlatego odezwał się do Kaio-samy, korzystając z telepatii:
- Hej, Kaio-sama, mam do ciebie pytanie...
- O co chodzi, Goku...?
- Powiedz mi, czemu oni mi nic nie powiedzieli o młodszym synku, kiedy byłem w ich snach? To twoja sprawka?
- Przejrzałeś mnie... Nie mogłem do tego dopuścić, dlatego kontrolowałem ich tak, żeby nie powiedzieli ci o tym... Byłoby z tobą gorzej, a nie lepiej, a chciałem, żebyś nabrał sił do treningu, byłeś taki radosny po spotkaniu z synem, a potem z żoną...
- Rozumiem... Coś w tym jest... Rozumiem, że to było dla mojego dobra. Na razie!
- Do zobaczenia!
No cóż, może miał rację... Ale za to miałem wtedy niespodziankę! No nic... Trzeba będzie to wszystko nadrobić... I obiecuję ci, Goten, że tak będzie! Pora zacząć to nadrabiać... Dobranoc, synku.
Pogłaskał go po włosach i wrócił do sypialni, szczęśliwy, jak nigdy dotąd.
KONIEC